Archiwum dla Luty, 2013

Merkury

Merkury to moj zdecydowany ulubieniec! jest w nim cos tak uroczego, jest malomowny ale jak juz cos powie.., jest niesmaly, wycofany ale go uwielbiam,  staramy sie go rozkrecac i nawet nam to pomalu wychodzi.

wrocili z krakowaika slucham relacji.

x

dlaczego nie jezdze na wyjazdy zorganizowane?

bo dostaje swira! dzis wybralam sie na sanatoryjna wycieczke do Dukli. ale najpierw zajechalismy do jakiegos kosciola cos piaskowego jeszcze wtedy bylam nastawiona pozytywnie a tam bylo jakies muzeum jakiegos swietego bylam tak wq.. ze nie wiem jaki swiety i nic mnie to nie obchodzi bo jakis ksiadz gledzil i gledzil ale jakos tak bezsensownie ze sie urodzil, ze dzieci, ze pierwsza plebania ze tak mieszkal ze takie lozko, ze takie cos do tego domieszano biala kurtke JPII kotry gdzies tam byl i ni z gruchy ni z pietruchy jakis pierscien SP jana chrapka, jego dlugopis jego cos tam chrapek byl fajny chodzilam do niego na wyklady ale jaki to ma zwiazek z tym swietym to nie wiem chyba tylko ze z jednej wsi albo plebani. w tym muzeum byly piekne piece kaflowe , przepiekne. to moze bym i zniosla bez gadania ale moze panstwo chca kupic pamiataki? ale jakie q… pamiatki? po kim nikt z tej wycieczki nie mial pojecia o tym swietym moze kilku fanatykow w regionie? ale wszyscy poszli ogladac co gorsza cos kupili, ksiazki? !!!! ciekawe  kiedy te ksiazki przeczytaja? potem pojechalismy do dukli bardzo ladny ten kosciol czy sanktuarium ale znowu pojawil sie jakis bernardyn i zaczal opowiadac to wszystko co jest w internecie z zarcikami typu nie jestem bernardynem z lapami  i ogonem nie gryze – jakos mi zarcik nie pasowal w tym kosciele bylo zimno jak cholera z -20 stopni bo nie grzali tam od 100 lat a ten od nowa ze sie urodzil, ze zyl, ze zmarl, ze jadl, ze pil a co mnie to obchodzi zamiast mi powiedziec o marmurach w kosciele i o tzw architekturze i o tym co mogloby byc interesujace, wyszlam na slonce i zanioslam modly do Jana z Dukli, ktory  to cuda czyni, zeby mi meza znalazl co to ze mna wytrzyma i mnie nie zanudzi  -aaaaha.  cudem moze i Lwow uratowal czekam na jeszcze jeden, zeby nie bylo watpliwosci to nie kpina ale prawdziwa (nie)wiara.

w sanatorium jakos tak jest, ze nie nazywa sie wszytkiego po imieniu, wiec wycieczka do dukli to nic innego jak wycieczka do sklepu na slowacji po pamiatki (czytaj wodke i czekolady).

i tu znowu musze kazde slowo tlumaczyc „sklep” wydawaloby sie, ze kazdy wiec co to takiego, a wlasnie ze nie –  ”do sklepu na slowacji” oznacza do domu prywatnego, gdzie sionka zostala przerobiona na sklep, polki zastawione roznymi alkoholomi i czekoladmi (czekolada  w promocyjnej cenie jedyne 6 pln) podobno wieksza niz nasza ja jednak nie wiem na czym ten fenomen polega jednak ludzie brali po 6 ! ja kupilam dwa bazanty bo mnie kol poprosila i absynt bo tani. zakupy chyba trwaly najdluzej z calej wycieczki a co to ? a to ? a ile to ? jeden kupi powie ze dobre , mowi pani to moze ja tez wezme a do czego to? a co to?

koszmar cala wycieczka jeden wielki koszmarek – no chyba ze Jan z Dukli odeniesie rekawice.

x

dzis towarzystwo bawi sie w krakowiaku – beze mnie, gdyz niedomagam. wczoraj bylo piekne slone wiec Iwonka caly dzien siedziala na balkonie i chyba mnie zawialo, Iwonka jest z innej bajki bo jak wstaje to wklada szlafrok, kapcie i wychodzi na balkon na papieroska, od samego patrzenia na nia robi mi sie zimno a jak juz slonce zaswieci to w bluzce wychodzi.  jutro rano ide do lekarza moze mnie jakos postawi na nogi bo w niedziele jade do Lwowa i nie bardzo wyobrazam sobie ze nie pojade.

ale na razie w gardle mam rozpalone ognisko.

xx

dzien dziewiaty

widze, ze kilka spraw musze wyjasnic, gdyz niepokoi was moj entuzjazm do wszystkiego, nie nie ja sie jeszcze tak bardzo nie zmienilam. sama siebie tez nie poznaje przebywam tu miedzy ludzmi za duzo – jestem tym troche zmeczona to fakt, ale mialam do wyboru albo sie zamknac i siedziec w pokoju ogladac filmy, ktore przywiozlam i nic nie wiedziec albo … skoro juz jestem w sanatorium, skoro kraza takie plotki, to chce tego doswiadczyc, zobaczyc bo to lezy w mojej naturze, tu nie ma nic do zwiedzania (tzn jest ale te trzy chalupy ogladam dzien w dzien po kilka razy) zostaja jeszcze jakies szlaki ale ja nie lubie chodzic po gorach poza tym wszystko plynie a w kaloszkach na koturnie to raczej slabo po gorach. byc w sanatorium po raz pierwszy i nie zaznac zycia sanatoryjnego to jak byc w paryzu i nie widziec wiezy ajfla – tak mi sie wydaje.

ale nie jest tak slodko moze sie myle, moze zle oceniam sytuacje i ludzi ale tubylcy sa wg mnie malo przyjaznie nastawieni do kuracjuszy, ja rozumiem, ze przyjezdni sa upierdliwi ale dwa przypadki juz opisalam a wczoraj juz mnie zwyczajnie ponioslo.

jest tutaj jeden sklep ze swiecidelkami (srebrem) wiec mysle kupie sobie cos z Iwonicza, wybralam nawet jakies kolczyki w miare no ale mowie do sklepowej ze musze sie zastanowic przyjde jutro utargowalam (upust chyba cos ok 3 pln ).

nadchodzi dzien zakupu, dalam pieniadze czekam na reszte i mowie tylko prosze pamietac 42 pln a nie 45 pln a ta idzie w zaparte, ze nie na nic takiego sie nie umawialysmy o zesz … wscieklam sie poprosilam o zwrot 100 pln, ze sie rozmyslilam w takim razie bo umowa byla inna, ona mi tyrade, ze to i tak tanio, ze ona z czegos musi zyc i takie tam ja nadal spokojnie prosze mi zwrocic moje pieniadze a ona je trzyma, wlaczyl sie moze jakis kierownik i zezwolil na te 3 pln ale znowu cos dodajac typu ze on laske mi robi ze sprzedaje ze traci – no zesz sie wscieklam … co jak co ale ceny tego gownianego srebra jakie sa w naszych sklepach to znam dobrze i warszawiskie i miedzyrzeckie, przebitke maja tu wieksza niz w waw w efekcie musialam pani niemalze wyrwac maje pieniadze bo nie chciala mi ich oddac i myslala ze trafila na kolejnego frajera, ktoremu wmowi, ze to oferta. zyja z tych durnych kuracjuszy i to dobrze zyja bo przebitki sa na wszystkim a we wsi 2 sklepy . ale pani nie ma pojecia pojecia o handlu, ktorego powinnismy sie uczyc od najlepszych np w vietnamie pani natychmiast  rozpoznaje klienta i do niemcow krzyczy 4 eur za plastikowe korale a do polaka łan dolar ale co ja tam wiem jestem gola i wesola a pani z iwonicza na pewno ma wanne z hydromasazem jak kazdy we wsi bo tak trzeba. moze nie powinnam sie temu dziwic bo mojej Mamy kolezanka – bywalczyni  sanatoryjna kupila sobie „orginalny szafir w ciechocinku za 20 pln” na razie wiedze w iwoniczowskich sklepach „cwanych polaczkow”.

x

jak po raz drugi stracilam reputacje

bo po raz pierwszy stracilam ja w grupie a drugi wsrod personelu.

dnia ktoregos chcialam porozmawiac z kolega na tematy nie sanatoryjne i  nie bardzo jest  gdzie bo: korytarze jesli juz sa ciemne to na pewno nie ma tam nic do siedzenia, jesli sa fotele to pod gabinetem pielegniarek,- czynnym cala dobe i na polpieterkach te dla odmiany sa wsciekle oswietlone i tam w ciagu dnia toczy sie sanatoryjne zycie towarzyskie, pisalam juz siada pani z odpowiednio wyeksponowana czescia ciala, ktora uwaza za stosowna i dosiadja sie do niej panowie i nastepuje selekcja, jak pani wybredna to siedzi tak kilka dni i czyta gazety, a jak mniej to juz po pierwszym dniu jej zycie tow sie przenosi do ktoregos pokoju.

nie wiem czy pisalam o godz 22 obowiazuje tzw cisza nocna przebywanie na korytarzach jest surowo zabronione wtedy to zaczynaj sie patrole pielegniarskie , mozna przemknac krotko po 22 bo jak wiadomo wszelkie impry we wsi koncza sie o 22.

a mysmy poszli o 23 i tak sobie rozmawiamy az nadszedl patrol i kazal sie dobrowolnie rozejsc, male niewinne klamstewko tez nie zadzialalo pod grozba zaraportowania do kogos tam nakazano nam sie rozejsc i tak sledzeni do samych drzwi rozeszlismy sie do pokoi tym samym potwierdzajac teorie ze pan prowaza sie z pania i nie maja sie gdzie podziac.

x

to juz od razu napisze jak po raz trzeci ja stracilam.  we wsi jest jeden bankomat pko s.a. a ja nie zabralam worka pieniedzy bo przeciez mialam oszczedzac. we wsi malo gdzie mozna zaplacic karta a juz na pewno nie za wycieczke a i tak „pieniadze sie rozeszly” dramatycznie potrzebowalam gotowki. kolega powiedzial ze mi da gotowke a ja mu zrobie przelew, ale wycieczka jutro i trzeba wreszcie zaplacic, pani KO-wiec mnie pyta kiedy zaplace ja patrze na kolege ciagle tego samego (od nocnego spaceru) a on mowi – za chwile dam ci pieniadze – koszt wycieczki 30 pln – pani spojrzala, ale pewnie nie jedno juz tu widziala – mimo wszystko SPOJRZALA. mam nadzieje ze troche lepiej o mnie pomyslala jak za chwile zaplacilam za  wszystkie 3 wycieczki cena 205 pln.

xx

dzien nr 8

chaos jakis sie tu wkradl, otoz juz wyjasniam, po zajecieh z kwiatkiem, ktorego to nie zrobilam, robimy koszyk ze sznurka do snopowiazalek, najpierw denko, a teraz juz robimy te scianki. ja robie z kolega i mamy niezly ubaw bo on sie stara i koszyczek mi robi, obiecalam, ze zabiore ku pamieci, wiec opowiesci beda przy koszyczku.

Iza mialas racje, nalezalo zabierac wszystkie najlepsze ciuchy a przede wszystkim sylwestrowa bielizne takie cos co robi z nczego cos!! dzis Czerwona kusila od gimnastyki do obiadu a potem sie przebrala ku rozpaczy meskiej czesci i radosci zenskiej czesci.

mamy tu tez b ciekawa architekture sanatoryjna, otoz kazdy pokoj ma balkon, ktory jest na cala dlugosc pokoju, oddzielone sa od siebie szybka od polowy w gore, niebawem zilustruje to zdjeciem, jest to bezinwazyjny sposob poruszania sie pomiedzy pokojami po godz 22 po ktorej to czasm korytarze sa przeczesywane przez pielegniarki.

x

inne

dzis w krakowiaku bylo nedznie, malo ludzi, muzyka jak sie okazalo kazdego dnia ta sama, dzialo sie to co zawsze czyli „walka o ogien”

za to juz dzis zapowiedz nastepnego odcinka pt: jak po raz drugi stracilam dobra  reputacje.

xxx

ah zapomnialam z serii pan i pani: otoz dzis na zajeciach wf (czyli wielkiej fascynacji cialami pana i pani) nastepilo przekazanie informacji o sposobie postrzegania strategicznej czesci ciala pana przez pania (czytaj pupy) cytuje jak nastepuje: ma pan ladny tylek.

no wiec tak tu jest mniej wiecej co lepszy dostaje kilka propozycji dziennie.

x

ż tow

mamy tu kilka b ciekawych osob, np Koneser – damskiej urody, ciala, mysli – WSZYSTKIEGO w kazdym miejscu i czasie, do tego czarus, wyjatkowo umiejacy prawic ladne komplementy w kazdej sytuacji i kazdej kobiecie, o dosyc duzej pewnosci siebie, gdyz na pierwszym wieczorku zapoznawczym poderwal najladniejsza dziewczyne z calego budynku zwana dalej Mimoza, ktora ma piekne sarnie oczy, przemily niesmialy, subtelny  usmiech w ogole cala jest uosobieniem subtelnosci w polaczeniu z pensjonarkoscia. Konesr jak sie domyslacie ma jeden cel i od dnia pierwszego adoruje Mimoze, ktora jest tak zamknieta jak malo kto i az dziw bierze, ze ona nie z naszego turnusu tylko od „normalnych” z kregoslupem, dla odmiany Koneser jest po ciezkim wypadku ma strzaskane kregi szyjne, jest pogiety, boli go wszystko nie spi po nocach i zamiast byc na turnusie „kregoslupowym” zazywac naswietlen, masazy czy borowin lub innych zabiegow ona ma muzykoterapie i wizualizacje ah co sie czepiam, po porstu niedoskonalosci systemu – jedna mniej czy wiecej jakie to ma znaczenie.  Koneser podja sie chyba najtrudniejszego zadania jakie go spotkalo i tak od pierwszego dnia sie z nia prowadza jak ja dorwie to tancza do upadlego bo jak siada to sie boi, ze ktos ja poprosi a to mu sie nie podoba, czaruje ja slowani a ona nic, na poczatku uciekala jak tylko ktos z reszty sie pojawial, wczoraj weszla do pokoju gdzie bylo 3 mezczyzn i ona, po prostu uciekla na korytarz,jest urocza w swojej niesmialosci i pensjonarskosci a Koneser nad nia pracuje, zakladamy sie co do czasu skonsumowania zwiazku sa i tacy co nie wierza w mozliwosci i umiejestnosci Konesera. Wczorajsza integracja miala na celu miedzy innymi przelamanie lodow pomiedzy reszta a Mimoza, b dobrze sie bawila i nawet powiedziala kilka zdan ale uciekla chyba ok 21 (ciesze nocna mamy o 22).

dzis kolejny wieczorek taneczny w Krakowiaku – oni juz tam poszli na romantyczna kolacje przed.

ale najpiekniejsza sytuacja byla wczoraj,  mamy tutaj Bossa- organizatora, charyzmatyczna postac,  stal sie nieformalnym przywodca grupy jest towarzyski i zabwany wiec otacza sie paniami sztuk 3 w porywach do 4. ten poryw to Szwaczka, siedzi i wyszywa a on nawet ja jest  w stanie namowic na wieczorne wyjscie, a ona nie wychodzi z  pokoju z wyj zajec i karmiania.

siedze sobie u Bossa w pokoju a tu puk puk wkracza Intreligent i Biznesmen. w trybie natychmiastowym zostali powitani staropolskim zwyczajem: gosc w dom bog w dom, co znacznie ulatwilo zaciesnienie znajomosci, wiec bardzo szybko przeszli do sedna sprawy i zapytali niemalze wprost czy moga dolaczyc do grupy? nastpaila ktotka acz konkretna wymiana zdan i podpisano pakt przystapienia do grupy.

jako ze bylam swiadkiem tego czulam sie jakbym na zywca uczestniczyla w jednej z pierwszych scen „ojca chrzesnego” tak tego z marlonem brando, jak przybywaja prosic Dona o przysluge w dniu slubu corki.  od tego momentu Boss zostal DONEM Corrleone i bylo to motywem przewodnim integracji.  Boss jak sie domyslacie wzbudza najwiecej emocji bo  czaruje wszystkie, sam jest zaintrygowany Mloda a Bossem zainteresowana jest L., w cieniu Dona kreci sie jeszcze Penelopa ale ona nie jest zainteresowana nikim tylko dobra zabawa. I tu mamy najciekawszy watek ale o tym w ciagu dalszym, ktory nastapi po kolacji i po kolejnym dansingu w krakowiaku.

dzien nr 7

nienadazam odpowiadac na zadawane pytania moze o wizualizacji otoz pani mowi a my musimy do tego cos dopasowac i ja wyobrazilam sobie szczypce ale tylko gore a nie moglam tych raczek co je rozczepiaja. dzis mielismy druga i to mialam lezec na skale i mial mnie piasek otaczac i zwizualizowalam sobie jordanska gorke -pamietasz eliza ten czerwony drobny piasek a potem mialo spasc pierze i wtedy mnie zaczela twarz swedziec bo mam uczulenie i zaczelam sie drapac i juz nie moglam sie zrelaksowac.

napisala bym wam wiecej ale niestety mamy gosci w pokoju i nie moge sie skupic wiec do wieczora, kiedy rozpoczne watek zycia towarzyskiego na koloniach i zwiazkow emocjonalnych.

 

x

na zdjeciach polowa domow z iwonicza + jeden z dwoch kosciolow – zabytkowy, drewniany no i na koncu namiastka schodow i tego jak wygladaly jak ciagnelam walizke a dzis je policzylam jedynie 90.

dostalam zgode na opisanie TEGO CO SIE DZIEJE ale pod falszywymi imionami jak sie nie pogubie to juz niedlugo relacja z sanatoryjnego zycia towarzyskiego ale teraz znowu musze isc bo za sciana zaczyna sie integracja nr 2 jak nie bede nie bedzie co pisac

x

IMG_4509

foty