zaczal sie od obcalowywania i skladania zyczen, uzbieralam dwa tulipany i jedna rozyczke.

Boss zaprosil nas na ciastko i kawe do miejscowej ciastkarnio-kawiarni, zdjecia niebawem. zjadlam wysmienitego paka ala bolo deberlin.

i to byly mile zlego poczatki, bo potem to juz pojechalam z odkurzaczem i stanelam za deska do prasowania, a to dlatego, ze panie podobno sprzataja co 2 dni ale to jest nasze pobozne zyczenie, a juz dzis pani Bozenka zapowiedziala, ze na pewno nie bedzie sprzatac bo jest dzien kobiet.

co mialam zrobic Kasia i Pawel wpadna dzis na inspekcje a u nas piachu bylo jak w piaskownicy, bo jest tu taki zwyczaj, ze w dni, w ktore przypada sprzatanie wystawiny jest odkurzacz i jak ktos chce to sobie odkurzyc moze.

za stolem do prasowania postawil mnie Krzysio, od ostatniej potancowki u nas podlapal nowe towarzystwo, Krzysio przyzwyczajony do swoich 15 podopiecznych w kole gospodyn tutaj i tak zadowala sie tylko 3 lub 4 i zawsze prowadza za soba panie, od poczatku byly Tereska i Danka ale zmienil je na inne – jeszcze ich nie znam przesiaduje  u nich calymi dniami a wieczorami tancza w krakowiaku w ziazku z tym nie ma czasu na prasowanie koszul.  Krzysio jest zdyscyplinowany jak malo kto, odkurza sobie jak harmonogram zaklada potem polata z mokra szmata bo jak mowi porzadek musi byc -Krzysio mowi to innymi slowami ale z racji tego ze to nie tylko dla doroslych nie moge zacytowac.

w kazdym razie wstaje rano, kapiel, pranie koszuli, zmywanie szkla i innych z dnia poprzedniego i gotowy jest do wymarszu na sniadanie. po obiedzie zawsze mial czas na prasowanie ale teraz nowe jego kolezanki sa tak absorbujace ze nawet nie ma czasu wypic…. dla zdrowotnosci ze wspollokatorem, niechcacy poprosilam o cynk, jak bedzie mial zelazko i to byl moj duzy blad bo zorganizowal mi zelazko (popierdolke turystyczna wiec mam raczej troche rozprasowane zalamania ale na pewno tego nie mozna nazwac uprasowanym) , rozstawil stolik, polazyl recznik i z rozbrajajaca szczeroscia zapytal Ewunia uprasujesz i mi jedna koszule, oj a moze dwie i juz go nie bylo.

x

potem Kasia i Pawel zajechali do iwonicza,  ledwo wyjechali z waw a juz byli tu doskonale znani. narobili paniki ze w klimacie jest zle to pognalismy sprawdzic a tam… pokoje  niesanatoryjne czyli wiecej niz przyzwoite, pani przerazona zla opinia w internecie czekala na ich przyjd, a jak potem tylko zglosili zapotrzebowanie na cieplo w pokoju kaloryfery zozgrzali do czerwonosci. zachowanie jakby nie w iwoniczu  ale klimat nalezy do tego samego wlasciciela co krakowiak i musze powiedziec ze chyba sa to jedyne miejsca w iwoniczu, gdzie  pracujacy ludzie sa mili.  pozostali w  90 procentowej wiekszosci  robia  łaske ze w ogole cos ci sprzedaja za te bandyckie tutaj ceny.

wieczorem warszawiaki zostaly zabrane do klubokawiarni na koncert duetu dajmonds duo i zobaczyly czesc zycia kuracjiuszy. nie wiem czy juz sie otrzasneli z wrazenia.