wscieklam sie wczoraj bo:  no wlasnie dlaczego? glownie chyba dlatego, ze juz za dlugo przebywam poza domem i nie jestem do tego przyzwyczajona, zwyczajnie mi sie ckni, jestem w srodowisku, na ktore zostalam skazana, na ludzi, z ktorymi bardzo malo mnie laczy, nie ma tu mojego swiata, mysli, uczuc, przezyc, wzruszen, estetyki, zartow. probowalam sie dostosowac do tego co jest tutaj ale to nie lezy w mojej naturze i moze dlatego nie wytrzymalam 24 dni. wczoraj sie wscieklam, bo jedna, z tzw kol  przyczepila sie jak rzep psiego ogona ze nie tancze i ze to jest poprostu moja tragedia, ze ja to biedna jestem tutaj przez te 3 tyg bo jak nie tancze to moje zycie jest stracone, ze nie wiem co to taniec, ze jak zyc??? KiP widzieli co to znaczy taniec w sanatorium, malo to ma wspolnego z zabawa to jest glownie rozpaczliwa proba poszukiwania bliskosci, opieki no i przede wszytkim taniec godowy w celu zdobycia samca. jedni moga sobie zdobyc tego samca i bawic sie przez caly turnus a inni z nierozladowana frustracja i napieciem ‚bawia sie”. proba tlumaczenia, ze przy takiej muzyce trudno jest sie dobrze bawic  nie dociera do nikogo ( patrz plastikowa biedronka – link na fejsie), to co widze tu staram sie poznac i zrozumiec, ze sa inne gusta, inne zapotrzebowania ale nie kazdy to rozumie jak widac, nie kazdy rozumie, ze nie mozna sie bawic przy discopolo bo zeby bola, ze mozna przymknac oko na dzien i dwa ale nie na 20 dni!!!!!!! ze nie dla kazdego krecic sie w kolko w przepoconych szmatach w smierdzacym krakowiaku, oblapaina i obscickiwana to najwieksza przyjemnosc w zyciu i ja to trace.

no to nie mogac tego sluchac wstalam i wyszlam, bo po co mam sie klocic powiem wiecej ja nie widze sensu tlumaczenia tutaj czegokolwiek, komukolwiek.