Archiwum dla Maj, 2013

MAGNESY

jak ja nie cierpie  kupowac wam tych magnesow. chodze od sklepu do sklepu z nadzieja ze moze w drugim beda ladniejsze ale one wszystkie tak samo szkaradne i zawsze zastanawiam sie godzinami, ktory najmniej brzydki, w bolach wiec to kupuje.

ale za to wczoraj wchlonelam troche sztuki przez duze SZ, bylam w Metropolitan muzeum – duze, bardzo duze, zwiedzilam tylko malarstwo europejskie 19 wieku a tam troszke  maja impresjonizmu i kilka Tulus-Lutrekow wiec chodzilam oszolomiona lekko nie mogac sie napatrzec. do tego byla ekstra wystawa o modzie i dniu codziennym z zachowanymi sukniami, rekawiczkami, wachlarzami i parasolkami, katalogami mody – na bogato plus do tego ilustracja obrazami z orseja w Paryzu wiec wczoraj przyjelam porzadna dawke akurat tego co lubie i co mi sie podoba. wiem ze maja najbogatsze zbiory starozytnej grezcji i rzymu ale nie da rady za jednym pobytem. za kazdym pobytem jedna wystawe tak postanowialm.

dzis mam juz reise fieber i nie wiem czego mam sie czepic chyba polaze po wsi .

MHT noca

zapewne jest piekny, niestety nie mialam okazji – jeszcze mimo ze plan byl juz w realizacji i to bardzo zaawansowany mozna powiedziec.

troche mnie rozczarowal wasz brak reakcji na moja przeprowadzke wiec zastanawiam sie czy cokolwiek w ogole pisac bo dzien wydawal sie nudny, nic sie nie dzialo ale to byla jak ie okazalo cisza przed burza. mialam ambitne palny pojsc nad zatoke ale wczorajsze strzelanie tak mnie wykoczylo , ze dzis plecy i reka bola mnie jak po 5 godz treningu na silowni. wiec powloczylam sie po kopejkowie, bezsensu tez po sklepie w ktorym nabylam kolejan pare okularow przeciwslonecznych – V mowi ze troszke przesadzam ale o oczy trzeba dbac w sumie.

a potem bylo troche jak w czeskim a nie w amerykanskim filmie – slowo daje nie mam do tej pory zielonego  pojecia co sie stalo wczoraj? i co w zwiazku z tym  miala znaczyc dzisiejsza wyprawa na mht ??? jako ze nie lubie niejasnych sytuacji wiec przedsiewzielam kroki i tak oto sie przeprowadzilam, nic nie rozumiejac ide spac moze w nocy bedzie jakies olsnienie.

 

 

 

 

 

rozne

wlasnie przeczytalam ze w kentaki  5 latek zabil 2  letnia siostre ze swojej broni ktora dostal na urodziny w tym kontekscie moja dzisiejsza przygoda z karabinkiem nie brzmi najlepiej, ale jest dobrym preteksttem zeby stwierdzic po tych kilku dniach pobytu, ze moze tu sie i zyje prosciej ale na pewno tez durniej. pewnie da sie tu zyc zwlaszcza jesli bylaby motywacja powiedzmy towarzyska lub jakas inna na razie za duze to wszystko dla mnie.

a propo komuni z winem tez o tym myslam czy by nie sprobowac tylko jak wszyscy tak pociagaja z tego kielonka a jak oni tacy niechlujni w higienie jak i w stroju ??? to juz sobie chyba lepiej samemu wino w biedrze kupic i wypic z sasiadka.

nie rozumiem tez tej fascynacji tymi wielkimi samochodami, moze to z ich mentalnosci wynika odwrotnie niz u nas oni maja male domki, nie przywiazuja sie do nich, w kazdej chwil sa w stanie sie przeprowadzic spakowac w samochod i jazda. nie, oni samochod traktuja jak my buty, my zeby gdzies wyjsc wkladamy buty a oni wsiadaja do samochodu.

a teraz ciekawostka czeka mnie jutro przeprowadzka, aaaha. kogo dziwi a kogo nie?

poprawka do spustoszen, pobyt w ameryce calkowicie tez zrujnowal moje i tak prawie zerowe finanse powiekszajac stan mojego  posiadania o kilka bezsensownych szmat. spustoszenia niewspolmierne do zyskow.

NA PEWNO

ale to jest kosciol katolicki nie protestancki wszystko tak jak u nas, tylko ludzie inni.

STEK

tak, bylam na prawdziwym amerykanskim steku, w prawdziwej amerykanskiej knajpie, czulam sie jak w naszym jeffs-e czyli dobrze go urzadzili. zjadlam 9 funtowego steka (specjalne podziekowania dla sponsora KP) oczywiscie mocno wysmazonego z cebulka i ziemniaczkami, byl dobry aczkolwiek 9 uncji to porcja nadal dla mnie za duza no i stek nie stanie sie moim ulubionym daniem za ktorym bede tesknic w pl, no co ja poradze ze to nie moje smaki, ale nie moge powiedziec smakowal mi co raz bardziej w maire jedzenia.

natomiast prawdziwa amerykanska przygoda byla dzis, bylam na strzelnicy i strzelalam z takiego duzego czegos chyba karabinu, kaliber 40, ciezki jak diabli, teraz mnie rece bola ale nie powiem jak na pierwszy raz poszlo mi b dobrze, ale tez i nauczyciel byl dobry, mam tarcze podziurawiona przeze mnie w duzym stopniu, choc nie strzelalam jak byla na samym koncu bo to jednak za trudne. tak jest cos fajnego w tym, wciagajacego i daje duzo frajdy jak trafisz, ale dobrze jak strzelasz z kims kto sie zna.

robotka dla fanow

czy ktorys z moich kolegow samolociarzy  moze  sprawdzic, ktora maszyna jest planowana na czwartek? ten co zachaczyl skrzydlem i jest w remoncie czy ten co z niego pliwo wycieka? nie no gdziez by w ogole nie panikuje przeciez.

kosciol

wybralam sie w ceach poznawczych do kosciola -amerykanskiego. tym razem bylo jak na filmie kochaj albo rzuc- czyli koniec swiata bardzo czarny pan odprawial msze oj bardzo czarny. kosciol jak wszystko tutaj czyli w ksztalcie baraku a nie wywindowany do nieba ze niby blizej Pana do tego bardzo skromny oltarz, chcce miec ksiadz zote to sobie zlota farba pomalowal na scianie esyfloresy i ma a nie tak jak u nas barok w kazdym kosciele a kazdy z ksiezy jak modelka rubensowska przekarmiona z pieniedzy  tych co to mysla ze jak dadza darmozjadom to swietsi beda. dobra koniec bo temat jak zawsze drzaliwy. jak mozna wywioskowac podobal mi sie kosciol do tego w azdej lawce cegla z nutami i piesniami  i plastik z modlitwami jakby kto zapomnial albo jak kto sie chce uczyc jezyka. do teggo odprawiajacy ksiadz  ten ciemny mial zwykla biala szmate na sobie ze slotym krzyzem a nie barokowe, zlote szaty tez mi sie podobalo ale V mowi ze to nie zawsze ze zlote maja a ten byl na goscinnych wystepach moze jaki misjonarz nie wiem. kosciol wydaje sie taki dla ludzi ludzie zbieraja na tace tzw ochotnicy oni tez niosa dary i po tacy pieniachy przynosza w skrzyni tez z darami i zanosza do zakrysti.- tak to sie chyba pisze nie. rozkladaja gazetki i w ogole uczestnicza ale najlepsza jest komunia przy tym stole usttawia sie kilka osob V mowi ze kursa jakies mieli i ksieza daja im komunie w dwoch postaciach chleba i wina a potem oni biora kielichy i ida z winem i reszcie daja to wino, bo: tu jest troche dziwnie wszyscy z kosciola ida do komuni (stanowilam zapewne niechlubny  wyjatek) WSZYSCY  co do jednego lawkami szoruja po chlebek a potem popijaja winem i chlebek rozdaja ksiaza a wino ci przyuczeni parrafianie wszystko zorganizowane jak w szwajcarskim zegarku bo ida jeden za drugim wg lawek wracaja w  tejze kolejnosci na swoje miejsce obchodzac lawki, no ciekawe w kazdym razie dajace mozliwosc obejrzeenia mmi kto i jak byl ubrany. nsto km mozna rozpoznac tubylca od elementu naplywowego z europy oczywiscie bo innnych bardziej charakterystycznych to wiadomo ze i bez ubioru sie rozpozna w mig. jak sie domyslacie tubylcy kroluja w pieknych komplecikach dresowych i adidasach tudziez innych okropnych szmatach a naplywowi: szpileczka, torebeczka, spodniczka, makijaz no nie powiem lepiej to wyglada w ogole naplywowych widac od razu bo i gust jakis maja i proporcjonalni sa.

spustoszenia

i to nie male zrobil w moim organizmie pobyt w usa. nie wiem jak dlugo przyjdzie mi sie regenerowac. troszeczke mi sie tu przybralo a na prawde nie jesm  duzo ale nic co tu maja nie ma wartosci odzywczej za to jak tylko skoncze jesc od razu chce mi sie znowu jesc. myslalam ze jem malo warzyw myslalam ze jem ciagle te same a okazlo sie ze oni tu tego w ogole nie jedza a jak juz to dodaja sosy np: fancuski, wloski nie bardzo wiem skad takie nazwy bo sosy moze troche roznia sie kolorem ale smakiem na pewno nie i nie wiem dlaczego ale jak slodko-kwasny w kazdym naszym chinczyku. jak juz przybylismy nad niagare udalismy sie w poszukiwaniu czegos co mogloby byc jadalne, amerykanskie i nie bylo by hinduskie. otoz chyba wszystkie motele prowadza tam hindusi przy kazdym jest jadlodajnia czasami sie nazywa z kuchnia hinduska, czasami z meksykanska czy inna ale z kazdej na odleglosc 20 m smierdzi tak samo. znalezlismy lokal w ktorym stolowalo sie kilku tubylcow. jak juz wspomnialam organizm moj  na skraju  wyczerpania spuchniety a oslabiony to i owo w nienajlepszym stanie ( a nie przewidzialm ze trzeba wziac conajmniej 10 suplemementow, magnezu, zelaza, witamin, wszystkiego w tabletkach) . czytam omlet z cebulka dobra bede sie regenerowac, zamaiwam plus zielona salata. pani pyta fryty mowie nie pani pyta tost mowie jeden panipyta jaki mowie normalny.  czekalismy ok 30 min myslalam ze nas zbojkotowali jako obcych ale oni sie chyba tak starali ze to obcy. i oto pojawia sie fura ziemniakow- frytow  w cwiartkach, sterta tostow a wsrodku niemalze z lupa udalo mi sie zlokalizowac porzadanego omleta a w mini miseczce wjechalal salata  posypana ok pol kg  serem zoltym z sosem wloskim czyt slodko-kwasnym. w sumie omlet byl b dobry salata zjadliwa nastepnego dnia ppostanowilismy nie eksperymentowac a przede wszystkim nie tracic czasu w poszukiwaniu czegos innego wiec poszlismy na sniedanie. nauczona doswiedczenie zamawiam omleta bez ziemniakow z jednym tostem, zielona salata z sosem tym razem francuskim majac nadzieje ze moze jednak, omlet ok, frytow brak tostow 4 sos francuski czyt slodko-kwasny we wscieklym kolorze rozowym, prawie to co chcialam.

do trzech razy sztuka – obiad dzzien nr 2 – tym razem cos lekkiego moze salatke szefa (uprzednio przepytawszy pania ze skladu) bez sosu bez tostow – jak mozna jesc tyle tostow a kiedys je nawet lubilam eh i oto wjezdza polmmisek salaty z jajkiem, pomidorem, cebula i chyba starczy – gdybym wydawala przyjecie na 12 osob to nalozylabym na taki polmisek ziemniakow – taka porcyjke dostalam pani popatrzyla chyba zupelnie nie rozumiejac co zammierzam z tym zrobic w kazdym razie za 3 razem  mozna powiedziec ze dostalam cos co przypominalo mi troche normalne jedzenie a ze troche wiecej..

niestety to nie koniec niespodzianek, udawszy sie do kanady postanowilam zjesc deser a ze upal byl (spalilam sobie rece, dekold i kark tak ze nie moge nic wlozyc z dlugim rekawem a zwiwna chustka ktora musze nosic zeby mi nie wypalilo skory powoduje bol ledwo dajcy sie zniesc) to poprosilam 2 kulki , zanim zdazylam zareagowac dostalamm cos ok 2 litrow lodow w waflu. tym razem przeszlam male zalamanie nerwowe gdyz stracilam wiare ze choc raz uda mi sie tu kupic, zamowic cos normalnego. po raz pierrwszy pol loda wyladowalo w smietniku – tego nawet ja nie moglam zjesc! a o tym jak bylam w kosiele amerykanskim i prawdziwym steku w nastepnej odlonie.

Niagara

z przykroscia musze stwierdzic, ze czlowiek nawet w polowie nie jest w stanie stworzyc nic tak pieknego, poruszajacego, fantastycznego, niesamowitego niepowtarzalnego, natura przerasta nas i to bardzo. i w zasadzie to wszystko co moge na ten temat powiedziec a z rad praktycznych nie ma co sobie zawracaac glowy amerykanska strona tyklo od razu na most i do kanady. po pierwsze wsyzstko tam widac i  to jak po drugie maja dodatkowa atrakcje czyli ten balkonik kilka metrow od spadajacej wody (pamietacie zapewne jak Merlin tam sie umawiala z kochankiem) wykupiuony w pakiecie z rejsem statkiem bardziej sie oplaca, a rejs statkiem frajda niez

DOLNY MHT

dzis pod takim tytulem byla wycieczka do city. troche jest fajniejszy niz gorny bo bardziej przypomina europejkie miasta, uliczki sa male i kreta a nie od linijki, budynki tez ladne takie deko, art czy co tam jeszcze, ale do pani z pochodnia nie chaialo nam sie plynac bo i po co? na miejscu wiez cos tam juz postawili a dziury w ziemi to ja nie zamierzam ogladac bo i po co. okazalo sie ze pojechalam nieprzygotowana bo zawsze mi sie wydawalo ze byczek na wall sreet stoi  a to nie on sobie stoi KOLO wall street ale na brodleju. polazlysmy na most bruklinski ale on tak znany ze sama nie wiem co tam ogladac bo ile mozna a na moscie to glosno be ichniejsze samochodu -autobusy ciagle jezdza. w chinatown jakos za bardzo turystycznie a w chinskich sklepach jacys tacy nacji ciemniejszej sprzedaja wiec juz sensu zupelnie nie ma. sklepy pelne blyskotek ale takich ze zeby bola nawet ja nei moglam juz na to patrzec, ladny mzoe ten mht ale jakos za bardzo meczacy i za ktoryms razem te budynki za bardzo do siebie podobne no moze tylko flatron mnie dzis nei zawiodl bo z bliska wyglada tak samo rewelacyjnie jak z daleka i jest doprawdy super.

ogloszenia drobne: nic wam tu nie kupie, sklepy sa za duze,  jak juz tam wejde to od samego patrzenia ile mam przejsc zeby cos znalec bola mnie nogi, wiec okularow tu nie moge takich znalezc sa dziesiatki innych modeli ale ten najnowszy a do tego mejsisa nie wejde bo to najwiekszy dom towarowy na swiecie wiec juz samo to mnie odstrasza na amazonie jeszcze nie zamowione bo V nie ma konta a z T sie nie widuje. koszuli wydaja mi sie zupelnie idiotyzne.

aha i bardzo porsze o informowanie mnie o sprawach bierzacych, jaki, kiedy i gdzie zostal kupiony? jak bylo w ham? jak bylo na imprezie? jak oi gdize byli na mojofkach? bo to jest nieladnie zakladac ze mnie to nie interesuje, to ja z gory dziekuje za wyjasnienia, ktore mam nadzieje splna niebawem na mojego mejla tak ze i ja bede miala mozliwosc przeczytania czegos.

a juz zupelnie nie wiem po czym wnioskuyjesz ze ja moglabym tu zostac? nadal nic mnie nie przekonuje, mht jest za duzy i za meczacy , przedmeiscia sa nudne jak malo co, nie wiem jak mozna tak ciagle jezdzic w kolko i nigdzei nie chodzic, niby tu plaze maja bardzo blisko, moze latem to i fajnie nie wiem, ale tu nie ma lasow ! a jak tak bez lasu ? mowia ze tu sie zyje prosciej sa pewne udogodnienia ale czy to wystaczy , ze ci smiecie plastiki wywoza  w piatek a papiery w sobote?

chyba zamilke na dwa dni, dlatego apeluje raz jeszcze aby w tym czasie mnie doinformowac o sprawach waznych i bardzo waznych jakie maja miejsce na waszych/naszych podworkach abym szoku za duzego nie doznala po powrocie.