tak, bylam na prawdziwym amerykanskim steku, w prawdziwej amerykanskiej knajpie, czulam sie jak w naszym jeffs-e czyli dobrze go urzadzili. zjadlam 9 funtowego steka (specjalne podziekowania dla sponsora KP) oczywiscie mocno wysmazonego z cebulka i ziemniaczkami, byl dobry aczkolwiek 9 uncji to porcja nadal dla mnie za duza no i stek nie stanie sie moim ulubionym daniem za ktorym bede tesknic w pl, no co ja poradze ze to nie moje smaki, ale nie moge powiedziec smakowal mi co raz bardziej w maire jedzenia.

natomiast prawdziwa amerykanska przygoda byla dzis, bylam na strzelnicy i strzelalam z takiego duzego czegos chyba karabinu, kaliber 40, ciezki jak diabli, teraz mnie rece bola ale nie powiem jak na pierwszy raz poszlo mi b dobrze, ale tez i nauczyciel byl dobry, mam tarcze podziurawiona przeze mnie w duzym stopniu, choc nie strzelalam jak byla na samym koncu bo to jednak za trudne. tak jest cos fajnego w tym, wciagajacego i daje duzo frajdy jak trafisz, ale dobrze jak strzelasz z kims kto sie zna.