wlasnie przeczytalam ze w kentaki  5 latek zabil 2  letnia siostre ze swojej broni ktora dostal na urodziny w tym kontekscie moja dzisiejsza przygoda z karabinkiem nie brzmi najlepiej, ale jest dobrym preteksttem zeby stwierdzic po tych kilku dniach pobytu, ze moze tu sie i zyje prosciej ale na pewno tez durniej. pewnie da sie tu zyc zwlaszcza jesli bylaby motywacja powiedzmy towarzyska lub jakas inna na razie za duze to wszystko dla mnie.

a propo komuni z winem tez o tym myslam czy by nie sprobowac tylko jak wszyscy tak pociagaja z tego kielonka a jak oni tacy niechlujni w higienie jak i w stroju ??? to juz sobie chyba lepiej samemu wino w biedrze kupic i wypic z sasiadka.

nie rozumiem tez tej fascynacji tymi wielkimi samochodami, moze to z ich mentalnosci wynika odwrotnie niz u nas oni maja male domki, nie przywiazuja sie do nich, w kazdej chwil sa w stanie sie przeprowadzic spakowac w samochod i jazda. nie, oni samochod traktuja jak my buty, my zeby gdzies wyjsc wkladamy buty a oni wsiadaja do samochodu.

a teraz ciekawostka czeka mnie jutro przeprowadzka, aaaha. kogo dziwi a kogo nie?

poprawka do spustoszen, pobyt w ameryce calkowicie tez zrujnowal moje i tak prawie zerowe finanse powiekszajac stan mojego  posiadania o kilka bezsensownych szmat. spustoszenia niewspolmierne do zyskow.