jak ja nie cierpie  kupowac wam tych magnesow. chodze od sklepu do sklepu z nadzieja ze moze w drugim beda ladniejsze ale one wszystkie tak samo szkaradne i zawsze zastanawiam sie godzinami, ktory najmniej brzydki, w bolach wiec to kupuje.

ale za to wczoraj wchlonelam troche sztuki przez duze SZ, bylam w Metropolitan muzeum – duze, bardzo duze, zwiedzilam tylko malarstwo europejskie 19 wieku a tam troszke  maja impresjonizmu i kilka Tulus-Lutrekow wiec chodzilam oszolomiona lekko nie mogac sie napatrzec. do tego byla ekstra wystawa o modzie i dniu codziennym z zachowanymi sukniami, rekawiczkami, wachlarzami i parasolkami, katalogami mody – na bogato plus do tego ilustracja obrazami z orseja w Paryzu wiec wczoraj przyjelam porzadna dawke akurat tego co lubie i co mi sie podoba. wiem ze maja najbogatsze zbiory starozytnej grezcji i rzymu ale nie da rady za jednym pobytem. za kazdym pobytem jedna wystawe tak postanowialm.

dzis mam juz reise fieber i nie wiem czego mam sie czepic chyba polaze po wsi .