krakowiak

bylam tam!

w krakowiaku jest inaczej, „luksusowo” sala z oknami ala marokanskie, zyrandole ala palacowe do tego kulki ala dyskotekowe a w rogu wiszacy plomien w takiej miseczce ala nie wiem co kojarzy mi sie z wiecznym ogniem  w kosciele  a pod ogniem mini wodospadzik. wygodne fotele, swieczka na stole, nastroj no i trzeba im przyznac troche lepsza muza, zamiast nieznanej mi rabanki krawczyk np ale niepodzielnie kroluje- ona tanczy dla mnie – chyba mnie poniesie nastepnym razem.

Eliza zyczy wiedziec jak chodze ubrana otoz tak jak zawsze: czarne spodnie, czarna koszulka, czarny sweter, czarna szanelka przewieszona przez ramie wszystko rozjasnione moimi swiecacymi dodatkami, ktore w krakowiaku wygladaly biednie, najbardziej podobala mi sie zlota bransoleta lamparcicy od nadgarstka pod sam lokiec – tak wlasnie taka szeroka ja wiem, ze nie mozecie sobie tego wyobrazic ja tez nie wierzylam oczom.

siedzialam z wyciagnieta szyja niczym surykatka, bo w krakowiaku bylo wszystko – prawie bo nie zauwazylam kreacji do ziemi, najlepsza byla lamparcica czyli druga skora z lamparta na calkiem dobrym ciele, byla i koronka, byly dzinsy, byla czarna asymetryczna szyfonowa sukienka, byla mala czarna z bez ramion a wszystko w przekroju od 45 do 80 no i byl pan ok 70 w koszulce z napisem boy i uwaga byl jeden metroseksualny w bialych spodniach z niebieska chusteczka fantazyjnie wywiazana.

poza tym takiej zabawy ja nie znam,  w parach na dwa, na jeden i nie wiem co tam jeszcze kazdy wie jak sie tanczy w waw klubach, wiec patrze patrze i jakbym ogladala film z lat 70-tych.

zagadalam sie i zgubilam watek.

pojawil sie maly problem nie zaznaczylam chyba ze to blog dla doroslych wiec mam problem z opisaniem co sie naprawde tu dzieje aktualnie myslimy co z tym zrobic, moze kroliczek na podworku spotkal kokoszke czy kokoszka koguta no nie wiem problem jest duzy czy ktos ma jakis pomysl?

xxx

dzien piaty- roznosci

pomalu topnieja lody, zarowno te za oknem jak i miedzyludzkie co w obydwu pzypadkach powoduje ze czasmi robi sie mniej ladnie ale inaczej no i moze cos w koncu z tego wyjdzie…

zycie wieczorne w sanatorium to  glownie fajfy choc tu nie uzywa sie tego okreslenia, tylko ustalamy gdzie idziemy wieczorem  „z towarzystwem” – zawsze chcialam uzyc tego zwrotu w holdzie  Keti, ktora nie daje znaku zycia a jakos skojarzyla mi sie teraz.

w zwiazku z bogatym zyciem towarzyskim dziewczeta zaczynaja sie rozkrecac i wzrasta zapotrzebowanie na tzw stroje wyjsciowe w tym celu wybralysmy sie wczoraj na miasto – jest tu kilka sklepow a dokladnie 7 z ciuchami jednak po jednej rundce oferta mocno sie zawezila  z jednego ucieklysmy w poplochu po uprzejmej odpowiedzi pani : a pani szuka a co ja wiem co jest ja mam pani 500 kg towatu, w drugim ciezko bylo nam zrozumiec o co chodzi panu, ktory podczas gdy my przegladamy szmatki i cos tam paplamy wyglosil niepytany nizezagadywany tyrade ze nie slucha rozmow klientow i nie wie o czym mowilysmy. tak nas troche skonsternowala jego wypowiedz i ucieklysmy. w kazdym razie ja wystepuje tu jako stylistka Jolka kupila dwie bluzki jedna do nas na wczorajszy wieczorek i druga oczywiscie z cekinami do „krakowiaka”. chlopaki nie mogly sie nadziwic z przemiany bo bluzki odwazne ale ladne i naprawde bbb ok. mamy tu tez jedna fryzjerke Ninke, ktora tez wczoraj ze 3 osoby doprowadzila do odmiennego wygladu . wiec dziewczeta szaleja a i na wieczorku panie z innego turnusu tez byly eleganciej ubrane niz na zapoznawczym. wspomniany krakowiak to tancbuda w miescie, gdzie sie schodza schorawni kuracjusze z calej wsi. jeszcze tam nie bylismy moze pojdziemy dzis  choc ja jakos mocno zmeczona.

a dzis mamy niedziele wiec bylam w kosciele na mszy dzieciecej jako ze raczej rzadko bywam i na mszach a na dzieciecych to juz w dziesiatkach lat liczyc bylam milo zaskoczona gdzy ksiadz zaprosil dzieci na srodek i zaczal z nimi rozmowe poza tym wszystko bez zmian aha no i bbb duzo ludzi bylo pewnie przez  tych najezdzcow.

rozsmieszyly mnie ogloszenia duszpasterskie, ksiadzdz zapraszal na spotkanie z psychologiem do sali kina „kuracjusz” ( tu jest troche tak jak w przystanku alaska) na pogadanke o stresie i sposobami walki z nim zeby uniknac chorob psychomatycznych -mysle ze miaszkancy majac doczynienia z kuracjuszami w te pedy poleca na spotkanie  – bo wczoraj bylo tak:

obserwowalismy jak „warszawiak” probowal wjechac do sklepu otoz delikatesy mieszcza sie na 1 pietrze mozna zaparkowac na dole i wejsc schodami a mozna zaparkowac na gorce i wejsc na plasko, ale warszawiak po schodach przeciez nie bedzie chodzil a najlepiej przeciez wjechac do sklepu. jedno podejscie i  w polowie szzuuuuu do dolu, drugie podejscie i szuuuu samochod do dolu, (w miedzyczasie wjechala jakas lokalna bez wiekszych problemow) ale nie odpuszcza baba potrafi to on nie do gory brum brum brum i szuuuuuuuuuuudo dolu zwijalismy sie juz ze smiechu i dzielnie zaprkowal na dole ja bym juz chyba w ogole odpuscila tu zakupy.

a to szuuu do tylu to dlatego ze tu uzdrowisko i nie sypia soli i piachu raczej tez nie wiec nie kazdy potrafi jezdzic w stolycy wszak drogi czarne sa a nie biale..

a teraz Stef specjalna historia dla ciebie, otoz Darek gra w golfa, nie nie nie to co myslis nie zna (jeszcze) osobiscie, ale za to zna dobrze bil.. c i zesmy sobie wymienili kilka zdan na temat.  strasznie maly ten swiat no nie.

od wczoraj jakos nie wpasowuja sie z moim menu wiec musze dojadac po katach.  dzis leniwa niedziela po obiedzie ruszamy do zrodelka po wode a po kolacji szykujemy sie do krakowiaka.

x

ah zapomnialam napisac ze dzis sie pocielam. jak wyglada pokoj w sanataorium kazdy wie ale jak wyglada prysznic w sanatorium to nie wiem czy wiecie. otoz kabina jest bbb mala, ledwo sie w niej mieszcze, nawet nie probuje sobie wyobrazic jak to robia osoby wieksze ode mnie. no i dzis podczas porannej ablucji zachcialo mi sie uzyc czeosc tam i przy jakims tam ruchu z prawej na lewo czy tez odwrotnie zachaczylam o brode (no wiec tak maly jest tez prysznic) sie zadrasnelam niewiele poczulam dopiero ogrom zniszczenia zobaczylam jak stanelam przed lustrem krew z brody lala sie strumieniem na razie mam takie dwie szramy zaklejone plastrem bo skora jest zdarta, moze do wieczora sie wygoi bo jak ja pojde do krakowaiaka?

jak przezyc?

czy ktos sie orientuje czy sa moze poradniki jak przezyc w sanatorium? jak dotad  to jest nieporownywalne z jakimkolwiek moim dotychczasowym wyjazdem, wydaje mi sie ze jestem na obozie przetrwania a jednoczesnie na wczasach,  czesto powtarzam, ze podroze ksztalaca jesli podczas tej bede sie doksztalcac w dotychczasowym tempie to juz sie boje. wczoraj odbyla sie pierwsza psychodrama z moim udzialem – nie skonczylo sie to dobrze jak zwykle rozwylam sie jak potepieniec czy to bylo juz oczyszczajace? raczej nie,  to po co to bylo? czegos sie dowiedzialam? i co bedzie dalej ? pomysle o tym pozniej, na razie jest blekitne niebo, swieci slonce i musimy przekonac pania ze najlepiej zrelaksuje nas spacer.

x

 

4 dzien

moze jeszcze slowo o sanatoryjnej prozie zycia tym razem o jedzeniu, czyli jak  racuchy zdominowaly dzisiejszy wieczor.

nasz stolik (nie jedyny) to stolik dietowcow czasami troche sie rozni od normalnych ale dzis roznil sie zdecydowanie za bardzo.

jedzenie jest dobre i jak to zwykle bywa b urozmaicone rano jest zawsze cos w mleku platki, kasza jaglana, bulki, chleb i rozne przykrywki na chleb, na obiad byla pyszna pomidorowa z ryzem i jakas ryba.  kolacja tez wydawala sie idealna kluseczki z serem bialym do czasu jak nie spojrzalam na stolik obok na ktorym staly piekne, pulchne, cieplutkie raaacuchy! od tej chwili nie potrafilam myslec o niczym innym tylko jak zjesc jednego racucha, moze ktos nie zje? latalam oczami od stolika do stolika.  na moja meke nie mogl patrzec Darek, ktory (wszystkie wystepujace osoby  zezwolili na uzywanie ich prawdziwych imion) ma duzy urok osobisty, ktoremu trudno sie oprzec i wykorzystuje to z wdziekiem i umiarem. udal sie wiecdo pan uprzejmie proszac czy  aby w drodze wyjatku ……i przyniosl nam 5 racuszkow, wszyscy delektowalismy sie ich smakiem, zapachem, mlaskajac z rozkosza, czego pozazdroscil nam sasiedni stolik dietowcow i rowniez sie udal do kuchni w wiadomym celu i rowniez im zostaly z dobroci serca wydane nieprzyslugujace niedietetyczne racuchy.

siedzielismy sobie marzac, ze moze ktorys stolik nie zje wszystkich i jeszcze jakis sie trafi. az tu nagle jedna z kuracjuszek -normalnych czyli w pakiecie na wstepie  dostaly juz 6 racuchow tez szoruje do kuchni a ze panie byly na sali wiec niecierpliwa weszla i dalej szukac po garach racuchow na wlasna reke -zginela na dobra chwile wtedy  jedna z pan sie zorientowala ze obcy wszedl (a nie wolno bez odpowiedniego badania, ubrania itp) a jak wiadomo choc nie napisali – nieupowaznionym wstep wzbroniony. pani dostala reprypemnde ale na talezu lezalo 9 lub 10 rumianych, pulcnych itp tak pozadanych przez wszystkich RACUCHOW, ktore triumfalnie poniosla do stolika. my choc  juz najedzeni ale twardo siedzimy i saczymi reszki herbaty jak te sepy ze moze cos zostanie.  sytuacja byla przekomiczna zdenerwowane panie gotujace (podejrzewamy ze zostaly bez kolacji) ja siedze i sie slinie w nadziei ze nie zjedza tych 9 racuchow i chociaz jeden mi zostanie, ci pekaja ze smiechu a ze zdobycznych racuchow nie zostal ani jeden mimo rozczarowania w wysmienitych nastrojach opuscilismy jadlodajnie nie mogac wyjsc z podziwu – troche wymieszanego mleka, maki, jajek i  odebralo nam rozum.

Iwonka dla lepszej identyfikacji – moja wspolspaczka i najlepiej tanczaca dziewczyna na tym turnusie pojechal dzis na przepustke do domu wroci w niedziele czyli przez dwa dni mam wolna chate.!

i na koniec ogloszenia drobne: w dniach 2.03 i 3.03 planowane sa wycieczki odpowiednio nad Soline i do Lwowa, w ktorych to mam zamiar ucestniczyc.

x

dzien trzeci

 

chyba powinnam cos napisac o sanatoryjnej prozie zycia.  jest tutaj bardzo dobrze rozwiniety system karteczek, co niestety przysparza mi wiele klopotu, karteczki sa na wszystko z taka jedna duza musze chodzic wszedzie, tam sa wypisane godziny ale nie w kolejnosci wiec zeby sie polapac co kiedy studiuje ja nieustannie ciagle musze ja wyciagac zeby mi podbili nie wiem w jakim stanie dotrwa do konca, katreczka jest na internet, karteczka byla na dansing jako wejsciowka i na karteczke wydawali ciastko, karteczka jest na wyjazd – nieustannie gina mi te karteczki.

o 8.30 mamy tak zwana gimnastyke niby lekkie wymachy reka i noga wyglada to wszystko b niegroznie niestety juz po wczorajszych pierwszych zajeciach mam  zakwasy wiec dzis juz nie bede tak ambitnie wykonywac wszystkich cwiczen bo sie nie bede mogla ruszac.

x

dzis byly robotki reczne zaczelismy robic kwiatki z bibuly tego tez nie umiem opisac bo sie nie da,  zrobilam zdjecia ale w tel i  nie moge tu dorzucic, robi kto chce dwoch nie chce to nie robi ja robie jednego kwiatka do spolki z D bo D juz byl pol roku temu i wszystko wie i ma mocno cyniczno- ironiczny  stosunek do wszystkiego. przez godzine zrobilismy platki! gwiazda grupy jest B- ten od dzemu ( zespolu nie mylic z rozgotowanymi owocami przeznaczonymi do spozycia) ma mocne wejscia. z wygladu jest podobny do mojego jednego kolegi ma mloda zone (miss slaska z 2tys-ktoregos roku) , nieustalilam dotychczas ktora z kolei ale jak sam mowi dobrze sie trzyma i on nie rozumie co ona w nim widzi. postaram sie w najblizszych dniach uzyskac link do jego strony internetowej abysmy mogli posluchac jak gra i spiewa, mimo ze plasal przez caly dansing z najmlodsza uczestniczka turnusu dzis stwierdzil ze jednak to co grali bylo nie do wytrzymania bez odpowiedniej dawki …..znieczulenia.

przed chwila zabawialam sie w japonskiego turyste i obfotagrofowalam wszystkie domy we wsi sa piekne ale chyba nie wzielam kabla wiec zdjecia do wgladu dla zainteresowanych po turnusie. niestety postanowilam juz nie wychodzic wiecej do miasta gdyz jest tutaj za duzo ciekawych rzeczy, ktorym nie moge sie oprzec, czasami mam wrazenie ze nawet na ksiezycu wydalabym wszystkie pieniadze.

podoba mi sie pomysl kasi z drewniana tabliczka na karteczki przypinane bo sakiewka sie nie sprawdza nabylam przed wyjazdem specjalna torebeczke ala szanelke w efekcie wszystko mam pomiete i ciagle jak wyciagam jedno to wypada mi drugie w kazdym razie sie nie sprawdza.

dzien nr 2

dzis jest tzw „wieczorek zapoznawczy” jednakowoz cena wstepu 7 pln zastanawiam sie czy isc ? ale stwierdzilam ze mi nie wybaczycie jak nie pojde . bylam dzis we wsi na krotkim spacerze jest urokliwie, przepieknie, magicznie ale nie mam czasu kiedy chodzic bo ciagle jakies …terapie.  przed chwila wrocilam z prawdziwego horroru mialo byc spotkanie zapoznawcze a zaczelo sie ale o tym pozniej na razie o moich tow z grupy jest pan co nagrywal cos z dzemem- tym dzemem i jest pan co zakladal zespol bajm – ten bajm, ale glowne skrzypce graja trzy panie „zony alkolholikow” ale o tym chyba pozniej bo musze sie zapisac na dzisiejszy dansing i inne wycieczki

x

jak ja juz to pisze to bardzo prosze zeby ten co czyta cos napisal bo ja nie umiem tak w proznie.(nie dotyczy jedynej osoby, ktora komentuje i daje znak)

na dzis juz koniec spotkan terapiocostam.

za chwile trzecie karmienie a potem dancing.

na razie wpadlam w przygnebienie bo moja wspolspaczka zaprzyjaznila sie (wczoraj wieczorem przy drinku) z  J D i K co skutkuje tym, ze stoja w grupach a ja jestem odrzucona co prawda podejrzewam, ze moje zachowanie mialo cos z tym wspolnego, no ze zaprosil na spacer a ja ucieklam, ze o dancingu sie wypowiedzialam ze nie ide niemniej jednak to przegrupowanie niebardzo mi sie podoba.

po dansingu.

no to sie popisalam.  zapoznalam pana z kregoslupem tzn on jest na turnusie leczacym kregoslup a nie na naszym, pan swieci obraczka ale nie odpuszcza, drugi pan z bieszczad co to domki letniskowe 2 km od soliny pobudowal i rusza z wynajmem od maja  wezme mejla i bedzie wynajmowal po promocyjnych cenach. no i tak sobie z nimi siedzialam bo w „poscie nie tancze”  luzno rozmawiajac raz bardziej raz mniej ale z kazda minuta coraz wiecej procentow krazylo w zylach i rozmowa wygladala tak:

ten od domkow mowi-wezmiemy ja na chate, ten od kregoslupa mowi – jak ty mowisz wezmiemy to nie rzecz ze zabierzesz to jest delikatna kobieta trzeba ja zaniesc na rekach……………potem odrynarnie rzucic na lozko i zgwalcic. no to wstalam i wyszlam.

uznawszy wieczorek za zakonczony. i co wy na to?  no wlasnie tez mnie zatkalo nie uznalam za stosowne zartowac dalej.

no dobrze chyba nadal jestem w szoku wiec moze powroce do bardziej prozaicznych wieczorkowych spraw otoz tego sie nie da opisac a dokladniej ja tego nie potrafie opisac.  muzyka na zywo czyli pan na czarno pani na bialo w czarnych kozakach – wokal.

przeboje dawno nieslyszane niestety poza riki tiki tak nic innego nie zapamietalam to bylo na poczatku, krolowaly panie w koleczku po ok 30 min zaczely sie tance tzw powolne tu znany mi utowr 7 dziewczat z albatrosa i od tego momentu pojawily sie pary i tak juz zostalo, nawet przy jestes szalona i ona tanczy dla mnie tez byly juz tylko pary.  moje kol okazaly sie krolowymi parkietu, szczegolnie wspolspaczka absolutna rewelacja z zazdroscia patrzylam jak sie kreci naprawde chyba musialabym wymienic calkowicie moje cialo zeby nabralo takich ruchow , bo to po prostu jest nie-do-nauczenia! rozczarowaly mnie kreacje czyli ich calkowity brak ale to chyba dlatego ze zima, bardzo spokojne, zwyczajne tylko tyle ze inne cicuchy niz na zajecia choc jedna osoba przyszla w klapkach.

chyba ten niewybredny zart odebral mi moc tworcza.

xx

 

dzien pierwszy

dlaczego zniknal dzien pierwszy? w sumie juz nie pamietam co  napisalam a bylo tak:

bardzo przyzwoitej podrozy zostalam wysadzona w centrum iwonicza i do tej pory wszystko przebiegalo dosyc sprawnie, uprzejmi panowie przenosili moja walizke, ktora to do najlzejszych nie nalezala gdyz postanowilam spakowac pol pokoju a i tak polowy rzeczy nie zabralam.  dopieru tutaj zaczely sie schody uprzejmi kuracjusze dopytywali do ktorego przyjechalam ? a do ziemowita tu nie daleko patrze pionowo pod gore, rozgladam sie wiec za jakas taxi – nie ma, gdzie postoj ? jak tu nie ma to nie ma no to mysle ide ja nie dam rady?  ciagne po sniegu po lodzie ktos sie zatrzymuje i mowi oj nie da pani rady, to pod gorke oj schody sa, pani z budki z ciupagami mowi – wejdzie pani do informacji turystycznej dadza pani nr po taxi. posluchawszy rady miejscowego dzwonie oj bede za 20 moze 30 min no to ide.  ja w gore, walizka w dol,  wbijajac obcasy w ubity snieg zapieram sie i ciagne walizke a walizka mnie, nogi mi sie wykrecaja, nie musze dodawac ze nikt mi nie pomogl, mijani panowie dzielnie mi kibicowali i chwalili tezyzne fizyczna, ciagniecie walizki po oblodzonych schodach w sliskich butach musialo wygladac zabawnie, pod koniec mojej golgoty mijana kobiecina postanowila mi pomoc kiedy to juz pluca mialam wyplute, kurtke zdjeta bo cala bylam oblana potem i bylo mi goraco jak w jordanii.

gdy dotarlam do drzwi nie wierzylam wlasnym oczom jak recepcja okazala sie na pierwszym pietrze ale tu juz zaprzeglam do pomocy mlodych chlopakow mieli nieszczescie ze mnie spotkali.

wiec to ze gdy szczesliwia wladowalam sie do pokoju okazalo sie ze  sa tam juz dwie osoby i dalej musialam latac po pietrach ale juz bez walizki to szczegol.

jak wyglada pokoj w sanatorium kazdy wie.

krecilam sie po nim lekko oszolomiona lametujac do telefonu i pojawila sie moja wspolspaczka, bardzo mila, rozgadana matka 3 dzieci, zona meza z rzeszowa kierowniczka delikatesow.

jak sie meczylam nad tym opisem co to wlasnie zniknal wpadl sadsiad zapraszajac na jednego – odeslalam go do dziewczyn ktore juz sie integrowaly a dzieki mojej informacji tow im sie powiekszylo.

aha na kolacji zapoznalysmy kolegow stolikowych D i A.

 

Witaj, świecie!

Witaj w WordPressie. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!